sobota, 14 grudnia 2013

Prolog


Miałam wtedy osiem lat. Nie miałam jeszcze pojęcia o świecie, nie za bardzo wiedziałam co dzieje się wokół mnie i jakie skutki może za sobą nieść. Właściwie to niewiele rzeczy pamiętam z tego okresu, ale jest jedno zdarzenie, które pamiętam bardzo dobrze… za dobrze.
Siedziałam w małym, zamkniętym pomieszczeniu na kolanach mamy, płakała. Obok nas siedział tata, na jego twarzy malował się smutek i cierpienie. Jego czoło było zmarszczone ręce trzęsły się potwornie. Naprzeciwko nas, na starym drewnianym krześle siedział mój starszy brat Daniel i wpatrywał się w nas swoimi dużymi niebieskimi oczami.
Wszyscy milczeli.
- Będę tęsknić. – odparł w końcu, a po jego policzku spłynęła duża łza.
Wiedziałam, że już go nigdy nie zobaczę. Nikt, kto wchodził do tego pokoju, a potem opuszczał 9 dystrykt nie wracał do niego z powrotem. Nazywali te zawody Igrzyskami Śmierci, nie wiedziałam wtedy po co się odbywały, ale wiedziałam jedno: Nienawidziłam ich.
Po tym jednym zdaniu wypowiedzianym przez brata, do pomieszczenia wtargnęli ubrani na biało Strażnicy Pokoju.
Wyrwałam się z objęć mamy.  Podbiegłam do Daniela i zarzuciłam mu ręce na szyję.
- Zawszę będę Cię kochał. Pamiętaj o tym mała. – zdążył szepnąć, zanim potężny mężczyzna w białym stroju wyszarpnął mnie z jego ramion i wyrzucił na zewnątrz.
Miałam rację. Nie zobaczyłam go już nigdy, zginął na arenie, zaraz po tym kiedy została wyłoniona finałowa czwórka.
Teraz mam 16 lat. W tym roku czekają nas 70 Igrzyska Śmierci, a ja nienawidzę ich jeszcze bardziej niż wtedy…





1 komentarz:

  1. Bardzo mi się podoba to, co czytam. Z pewnością przeczytam i resztę :) Nie robisz błędów, co najwyżej drobne w zapisie dialogu.

    OdpowiedzUsuń